Doktor przyjmował mnie w Poradni Onkologicznej Kliniki Okulistyki Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, następnie opiekował się mną podczas leczenia na Oddziale. W Poradni jak wiem jest codziennie ogromny tłok, dużo ludzi, nerwów, wszyscy czekają i wszystkim się spieszy. Początkowo doktor nie wydawał się zbyt rozmowny ale badał sprawnie, tłumaczył co będzie robione, miałam wrażenie, że jest i był kompetentny. Po badaniach a było ich dużo i wykonywanych przez wielu lekarzy (w tym i niego) przedstawił mnie do konsultacji Pani Profesor Romanowskiej (kierownik Kliniki i doprawdy wspaniały lekarz!), która potwierdziła rozpoznanie i zleciła leczenie. Potem po oczekiwaniu w poczekalni (tam wszyscy ciągle czekają) przedstawił jaką mam chorobę, co będzie robione, czego mam się spodziewać i na co zwrócić uwagę. Mówił prosto, miejscami nawet bardzo ale czułam się poinformowana. A mógł zbyć mnie paroma słowami z uwagi na dużą ilość pracy i pacjentów w Poradni. Jednak nie to mnie przekonało do Pana Doktora. Podczas pobytu w Oddziale, gdzie nowotwór czerniak oka był leczony brachyterapią rutenem radioaktywnym znalazł czas podczas swoich dyżurów aby odpowiedzieć na moje pytania i porozmawiać ze mną. Ponieważ dyżuruje często to i okazji było kilka. A trzeba powiedzieć, że na sale gdzie leżałam z tą radioaktywną płytką, jeśli nie było potrzeby, to lekarze rzadko zaglądali z uwagi na szkodliwe promieniowanie. Ale najbardziej urzekło mnie to, że wieczorem chodził po Oddziale i mówił wszystkim pacjentom dobranoc. Tego nie robił żadem inny lekarz. Pozdrawiam doktora Pawlikowskiego, doktor Markiewicz, profesor Romanowską, fantastyczne pielęgniarki i cały zespół Kliniki Okulistyki w Krakowie.